czwartek, 8 maja 2014

Rozdział #5

CZWARTEK 19.06.2014

AMY CIMORELLI

          Wczoraj, gdy Amy wróciła z miasta, była tak zmęczona, że od razu poszła spać. Nie obudziły jej radosne piski Christiny, szczekanie psa sąsiadów, a nawet śpiewanie Lisy.
          Wczoraj Poppy chciała, żeby Amy skakała z nią na trampolinie i jeździła rowerami. Dzisiaj opiekunce nie chciało się chodzić wszędzie za dziewczynką, więc wzięła ze sobą ulubioną grę planszową Joey'a i pojechała vanem do pracy.
          Drzwi domu Andersonów otworzyła pani Anderson - mama Poppy, - oznajmiając jednocześnie, że obiad jest w lodówce.
          Amy weszła do domu i od razu natknęła się na swoją podopieczną.
          - Hej Amy.
          - Hej Poppy - Amy nachyliła się do dziewczynki, ponieważ była ona jedną z niższych od piosenkarki istot. - Przyniosłam ci coś - opiekunka zza pleców wyciągnęła grę. - Zagramy?
          - Jasne - ożywiła się dziewczynka.
          Amy i Poppy rozkładały planszę, gdy dziecko zauważyło coś:
          - Ale ta gra jest dla trzech osób!
          - Serio? No to super, nie zagramy.
          - Zagramy! Zawołam braciszka - dziewczynka pobiegła na górę, a Amy została sama w salonie. Nic nie wiedziała o tym, żeby Poppy miała braciszka, toteż zdziwiła się bardzo, gdy do pokoju, zaraz za nią, wszedł około dziewiętnastoletni blondyn.
          - Całkiem duży ten twój braciszek - powiedziała opiekunka i zaraz ugryzła się w język.
          - Hej - nieśmiało zaczął chłopak - jestem Josh.
          - A ja... - Amy naprawdę zapomniała jak ma na imię - jestem Suzie!
          - Przecież ty jesteś Amy! - prawie krzyknęła Poppy.
          - A... tak, tak. Suzie to moje imię... hmm, od bierzmowania - zmieszała się dziewczyna - może... Zacznijmy grę?
          Poppy wygrała z dwudziestoma punktami, natomiast ciągle zamyśleni Amy i Josh mieli po zero punktów.
          Gdy cztery godziny później Amy wróciła do domu, strasznie płakała.
          Najpierw poszła do łazienki, tam rozpłakała się jeszcze bardziej.
          Kiedy próbowała przemieścić się po cichu do pokoju, zauważyła ją Lisa.
          - Amy, co się stało?
          Dziewczyna zamiast odpowiedzieć, szybko weszła do pokoju i wdrapała się na łóżko. Lisa poszła za nią, dokładnie zamknęła drzwi, a potem położyła się obok niej.
          - Amy, kochanie, nie płacz - Lisa mocno przytuliła siostrę. - Nic się nie stało przecież.
          - Nic? - Amy wybuchła. - Zrobiłam z siebie idiotkę przed najsłodszym chłopakiem jakiego widziałam. To ma być nic?
          - A co dokładnie zrobiłaś?
          - Jak przyszedł i zapytał się jak mam na imię, to wszystko wyparowało mi z głowy i odpowiedziałam, że Suzie, a wtedy Poppy krzyknęła, że to nieprawda i że mam na imię Amy - dziewczyna rozkleiła się na dobre.
          - Na pewno pomyślał, że jesteś urocza.
          Na pewno - nadal łkając, ironicznie odpowiedziała siostra, po czym obie zaczęły się śmiać, a chwilę później razem płakać.
          Nawet nie zauważyły, kiedy zasnęły.




LAUREN CIMORELLI

           Lauren postanowiła pójść na łąkę. Udała się więc do pokoju, wzięła torbę i spakowała do niej mały kocyk, telefon, słuchawki, notatnik, długopis i książkę. Gdy wychodziła z pomieszczenia, spotkała Dani.
          - Gdzie idziesz? - pytała siostra.
          - Do Ellie - zbywała ją Lauren.
          - Mogę iść z tobą?
          - Nie - odpowiedziała dziewczyna i wyszła z domu.
          - Ok - pomyślała Dani z fałszywym entuzjazmem - to ja pójdę się nudzić.
          Lauren przeszła na tyły podwórka, gdzie za starymi drzewami, kryła się stara, drewniana furtka. Piętnastolatka otworzyła ją powoli i weszła do wiekowego, opuszczonego parku. Przebiegła go szybko, rozglądając się, czy nikt za nią nie idzie. Przeskoczyła krzaki zaczęła przedzierać się przez łany pszenicy. Wreszcie po pięciu minutach dotarła do swojego miejsca.
          Dziewczyna zawsze siadała po tej stronie jeziora za mostem, twarzą do wody, pod wielkim rozłożystym drzewem. Tak było i dzisiaj.
          Lauren wyjęła z torby notatnik i długopis i pod wpływem natchnienia i swoich własnych rozważań napisała dwie piosenki. Były one o samotności, o bólu, o uśmiechu, w chwilach gdy chce się tylko płakać. Ich teksty były bardzo bliskie dziewczynie, więc postanowiła, że ballady nigdy nie ujrzą światła dziennego.




KATHERINE CIMORELLI

           Kath jechała właśnie do biblioteki. Musiała zdać przeczytane ostatnio ,,Przeminęło z wiatrem'' i ,,Płatki na wietrze''. Znajdujący się w obu tytułach wiatr, był dla dziewczyny wytchnieniem i natchnieniem. Może to trochę dziwne, ale gdy wiało, dziewczyna czuła się bezpiecznie. Jej najlepsze wiersze powstawały podczas działania tego czynnika atmosferycznego.
          Katherine ominęła chiński kompleks, w którym znajdowały się chińskie restauracje, sklepy z odzieżą orientalną, muzea, kino.
          Na pasach dziewczyna przepuściła młodego mężczyznę. Gdy przechodził przez jezdnię, popatrzył się na Kath i uśmiechnął się dziękując. Dwudziestodwulatce okropnie spodobały się oczy chłopaka. Były dobre, jakby to powiedziała jej babcia. Jasnobrązowy kolor oczu i nutę ciemniejsze włosy idealnie komponowały się z jego promiennym białym uśmiechem. Katherine miała nadzieję, że jeszcze kiedyś go zobaczy. Jednak nie traciła czasu na myślenie i zaraz była już w bibliotece.
          - Dzień dobry Katherine - powitała ją panna Beatrice, bibliotekarka.
          - Dzień dobry Beatrice - dziewczyna zwróciła się do niej po imieniu, gdyż pracownica biblioteki pozwalała na to stałym bywalcom.
          - Proszę, to zaproszenie dla ciebie, mam nadzieję, że przyjdziesz. Możesz wziąć ze sobą kogoś, jeśli chcesz.
          - Dziękuję - odpowiedziała Kath i wzięła zaproszenie.
          10 minut później wychodziła z biblioteki z książkami ,,Kwiat pustyni'' i ,,Zaginiona'' W samochodzie przeczytała zaproszenie.

Biblioteka im. Jane Austen w Commerce
 ma zaszczyt zaprosić 
Katherine Ann Cimorelli 
na spotkanie autorskie z Sophie McKenzie, 
które odbędzie się 23.06.2014r. o godzinie 16:00 
w sali balowej we wnętrzu biblioteki.

          Katherine wróciła do domu godzinę później i zaczęła zastanawiać się, w co się ubierze na spotkanie. Wybór padł na niebieską sukienkę w kropki, którą miała na sobie w coverze do 22, brązowy pasek i buty pamiętające meeting z Austin'em Mahone.



DANI CIMORELLI

          Dzisiejszy dzień Dani, nie różnił się niczym od dnia typowej nastolatki. Dziewczyna na przemian jadła, kładła się spać, czytała fanfiction, jadła, sprawdzała Twittera, jadła. Nie mogła się doczekać spotkania z Claire o 16:00. Czternastolatka tak się nudziła, że nawet zaczęła robić kolaże parodiujące gwiazdy.
          O 15:58 zastała Claire pod starą lipą. Razem poszły na plażę. Mimo tłumów dziewczyny postanowiły zostać. Usiadły w dużej odległości od wody i jeszcze większej od ludzi.
          - Dani - szeptała przyjaciółka - One Direction organizują konkurs i zagrają koncert dla trzech wygranych osób na całym świecie.
          - Co trzeba zrobić żeby wygrać? - pytała czternastolatka.
          - Nagrać cover do Midnight Memories i Little Things.
          - Mamy ten koncert w kieszeni - odparła Danielle.
          - We dwie raczej nie damy rady, wiesz, że nie mam talentu.
          - Ale Lisa i Lauren mają. Poprosimy jeszcze Christinę, Amy i Kath i będziemy miały całe One Direction dla siebie -Dani była ożywiona.
          - To będzie niesprawiedliwe, jeśli wy nagracie covery, a ja będę na koncercie - martwiła się Claire.
          - To zaśpiewasz z nami lub wystąpisz w teledysku.
          - Będę mogła? - z lekką obawą pytała przyjaciółka.
          - Jasne, chodź, idziemy do mnie przekonać Christinę do tego pomysłu. Jak z nią się uda, to na pewno weźmiemy udział w konkursie - Dani tak się uparła, że niemal w jednej chwili wstała z ciepłego piasku i zaczęła truchtać w stronę miasteczka. Claire podążyła za nią.
          5 minut później pukały już w drzwi pokoju Christiny, Kath i Amy.
          - Chris, proszę, zgódź się, posprzątamy Ci pokój za darmo
          - Dani, wiesz, że musimy nagrać piosenki do nowego EP, mamy trzy zaplanowane koncerty i występ na TCA.
          - Christina prosimy. One Direction jest dla nas jak Nick dla Ciebie. Prosiiiiiiiimy.
          - A będę mogła przyjść na ten koncert?
          - Jasne - krzyknęła pewnie siostra - no... chyba.
          Dobrze, ale wy wymyślacie harmonie, nagrywacie teledyski i ustalacie solówki dla nas siedmiu.
          - Dzięki Chrissy! Kocham cię! - wykrzyknęła czternastolatka, wzięła siostrę na ręce i zaczęła całować po całej twarzy.
          - Dobra, już wystarczy. Idźcie lepiej reżyserować teledyski. Samo się nie zrobi.
          - Już lecimy. Narazie Christina - rzekła Claire.
          I poszły.




CHRISTINA CIMORELLI 

         Christina wieczorem postanowiła pójść na spacer, jednak od samego początku wędrówki towarzyszyło jej uczucie, że ktoś ją obserwuje. Nie zwracała na to zbytniej uwagi, ale była pewna, że ktoś jest w krzakach obok. Dziewczyna zaczynała się bać, więc wyciągnęła telefon.
          - Hej, właśnie idę. No zaraz będę. Nie, Lisa nie mogła przyjść - Christina była świetną aktorką. Udawanie, że z kimś rozmawia, nie sprawiało jej żadnych trudności. Szybko weszła do pierwszego sklepu. Przez wskazane przez sprzedawczynię tylne wyjście, przeszła szybko i pobiegła w stronę podwórka. Już za chwilę była w domu, postanowiła przygotować kolację. Na szczęście Katherine jeszcze nie zdążyła jej zrobić.
          Christina stwierdziła, że w sumie nie chce przygotowywać posiłku dla dwunastu osób. Postanowiła zrobić tosty.
          - Chce ktoś tosty?
          - Ja! - jednocześnie odpowiedzieli Christian, Joey i Dani. Całe szczęście, że toster mieścił na raz po cztery sandwiche.
          Piętnaście minut później Christina siedziała w pokoju z laptopem i przeglądała Twittera i portale z inspiracjami. Jadła tosty, piła kawę i... troszeczkę się bała.




LISA CIMORELLI

          Lisa była na zakupach cały dzień w Old Town Pasadena. Kupiła sobie dużo sukienek, torebkę, 2 spódnice, kapelusz i bluzkę. Oczywiście połowa z tych ubrań była w panterkę - ulubiony wzorek dziewczyny. W ten słoneczny dzień dwudziestolatka po raz kolejny uświadamiała sobie,
jak bardzo kocha swoje życie. W centrum handlowym była sama. Wcześniej zawiozła Christiana na basen, na próbę gry w piłkę wodną. 


          Wieczorem, gdy już leżała na łóżku z tabletem i piła kakao, Lisa negocjowała z Dani cenę naszyjnika-obroży, który dziś kupiła. Ostatecznie stanęło na czterdziestu złotych, przy czym Lisa zarobiła dwa złote.
          Dani zrobiła sobie 'selfie with my new choker' i poszły spać.




_____________________________________________________________________________

Wiem, że historia Lisy jest strasznie krótka, ale zabrakło mi weny, a zależało mi, żeby dodać to dzisiaj. Jeżeli macie jakieś wskazówki co do tekstu, piszcie śmiało. Liczę na komentarze. x

1 komentarz:

  1. YAY, NOWY!!! Jezu co się będzie dziać z Joshem i Amy? to mnie
    najbardziej zastanawia, ale inne rzeczy też jezu napisz coś proszę xx
    Weny!

    OdpowiedzUsuń