wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział #1

18.06.2014

AMY CIMORELLI

          Śniła jej się łąka. Tak po prostu. Wszystko było cudowne. Dopóki nie zadzwonił budzik. Amy obudziła się, dochodziła 8:30.
          - Kath, dlaczego nie obudziłaś mnie wcześniej!? - nie czekając na odpowiedź, Amy już jadła śniadanie. Płatki kukurydziane poprzyczepiały się jej do zębów, więc gdy skończyła myć zęby dochodziła 8:50. Amy szybko chwyciła swoją miętową torebkę, lecz zanim wybiegła z domu, natknęła się na mamę.
          - A ty gdzie się wybierasz? - Lynne martwiła się o Amy za każdym razem, gdy ta wychodziła.
          - Pani Anderson poprosiła mnie żebym popilnowała Poppy. Wrócę o siedemnastej, bo muszę jeszcze wstąpić do miasteczka.
          - W takim razie, jeśli możesz kup mi maść na komary. Pieniądze oddam ci jak wrócisz.

 LAUREN CIMORELLI

          Lauren ostatnio czuła się źle. Nie fizycznie, ale psychicznie i społecznie. Doskwierała jej samotność, więc dosyć często chodziła na wielką polanę nad jeziorem. Tam jej było dobrze. Uczyła się, słuchała muzyki, czytała, ale najbardziej lubiła tam myśleć i rozkoszować się ciszą. Cisza była dla niej jak Nick dla Christiny, jak pizza dla Dani, jak malowanie paznokci dla Lisy.
          Dzisiaj akurat myślała o tym, jakie jej życie jest nudne. W sumie poza koncertami, próbami i nagrywaniem nie robi nic ciekawego. W tej chwili Lauren miała tylko jedno marzenie - poznać kogoś ciekawego. Oczywiście nie musi to być od razu Justin Bieber, Lauren zaciekawiłby teraz każdy hipis z zasadami, których trzyma się nawet w obliczu zagrożenia. Nawet nie przeszło jej przez głowę ile osób marzy teraz o tym, żeby ona było obok nich. Rozmyślania przerwał jej telefon.
          - Lauren, jedziesz ze mną, Lisą i Alexem na pizzę do Yelp?
          - Dani to ty? - Lauren była lekko rozkojarzona.
          - Nie, to James z Big Time Rush - Dani miała dość specyficzne poczucie humoru.
          - Jadę - zdecydowanie odpowiedziała Lauren.
          - Za dziesięć minut jedziemy - oznajmiła Dani, po czym rozłączyła się. Lauren jeszcze chwilę siedziała i patrzyła na jezioro, po chwili podniosła się i zamyślona powoli poszła w stronę domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz