18.06.2014
KATHERINE CIMORELLI
Życie Katherine zawsze było słoneczne, miłe, ciepłe i wygodne. Dziewczyna kochała swoje życie jak nikt inny. Była dumna z tego, że jest siostrą, córką, wnuczką, katoliczką, piosenkarką, kobietą...
Dzisiaj Kath uwijała się jak w ukropie. Obiecała, że zrobi ciasteczka dla dzieci z sierocińca, a potem musiała jeszcze jechać do biblioteki, oddalonej o 6 mil. Właśnie lukrowała ciasteczka, gdy głośno zadzwonił dzwonek do drzwi. Lisa, Alex, Lauren i Dani pojechali na pizzę, mama z tatą gdzieś wyszli, Christina myła włosy, a Christian był na basenie. Katherine domyśliła się, że Joey i Nick są zbyt zajęci graniem w gry komputerowe, więc sama poszła otworzyć.
Za drzwiami stał listonosz Henry. Kath lubiła tego poczciwego staruszka, który tak jak ona zawsze się uśmiechał.
- Mam list do Christiny. Ten jej chłopak jest naprawdę w niej zakochany! - roześmiał się listonosz.
- Jest, jest - Katherine nie zazdrościła siostrze, lecz cieszyła się jej szczęściem - Christina teraz bierze prysznic, ale mogę odebrać.
- Proszę, życzę miłego dnia - pożegnał się listonosz i odszedł.
Katherine popatrzyła jak odchodzi, po czym zamknęła drzwi, oparła się o nie i po raz dwudziesty tego dnia, pomyślała, że jest szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz